środa, 13 lipca 2011

Bukieciki z ogrodu

Mamy lato zakwitły nowe kwiaty w ogródku i na działce.
Chciałam w tym roku mieć dużo kwiatów, aby ćwiczyć układanie bukietów. Gdzieś z głębi mnie wyrywa się ogromna chęć tworzenia czegoś tak pięknego jak kompozycje kwiatowe. Wiem, że wiele trzeba się nauczyć, aby zostać florystą.

Florystyka interesuje mnie z wielu powodów. Kilka lat temu ukończyłam studium projektowania i reklamy. Po tej dwu letniej szkole mam tytuł technika architekta ze specjalizacją dekorator wnętrz. I to jest to, w czym bym chciała pracować. Jest to bardzo trudne, gdy nie ma się doświadczenia. Od ukończenia szkoły udało mi się zaaranżować klika pomieszczeń mieszkalnych, ale niestety żadnego z nich nie udało mi się zobaczyć. Widocznie inwestorom nie podobało się tak jak sugerowali. Wiem, czego nie umiem, co muszę dopracować. W chwili obecnej zajmuję się projektowaniem domów, przerysowywaniu projektów i inwentaryzacjami budynków oczywiście pod okiem architekta z doświadczeniem. Projektując kiedyś salę weselną wpadłam na pomysł. Przecież można projektować i dekorować takie sale. Sale weselne dekoruje się przede wszystkim kwiatami, więc jako osoba bezrobotna zapisałam się na kurs bukieciarstwa z urzędu pracy. Kurs wspominam różnie. Samo układanie kompozycji było Ok, ale podejście niektórych pań uczących bardzo mnie zniechęciło. Nie czułam się w tym dobrze. Chęć powróciła, kiedy to znalazłam w Internecie warsztaty florystyczne. Zorganizowałam sobie pieniążki i poszłam. O wiele lepiej poczułam się na takich warsztatach. Chciałabym to powtórzyć, ale ogarnia mnie niemoc, na która na razie nie mam wpływu, ale to się zmieni.
Kiedyś na pewno!!

Mam ogromną chęć zdobywania wiedzy i doświadczenia.
Nie śmiało mogę powiedzieć, że mam duszyczkę artysty i dlatego nie chciałabym utkwić w kwiaciarni jako sprzedawca, bo od tego zawodu uciekam od wielu lat. Chciałbym tworzyć rzeczy piękne i być za to docenianym w pracy. Od szesnastego roku życia pracowałam w sklepie i wiem z doświadczenia, że łatwo utknąć w jednym miejscu. Nie mogę patrzeć przechodząc koło kwiaciarni w miejscu, w którym mieszkam i widzieć nudzące się panie siedzące na krzesełkach i opalające buzie czy palące papieroska. Proszę wybaczcie moje wywody,wiem, że mogłam kogoś obrazić, ale nie o tym marzę.
Uwielbiam kwiaty i pracę przy nich. W ogrodzie i kwiaciarni zawsze jest coś do roboty.
Miłość do kwiatów i praca która sprawiałaby przyjemność, to marzenie wielu ludzi jak i moje.

Pisałam w poprzednich postach o zwrócenie uwagi na kwiaty miododajne w ogrodach.
I mam zamiar, co roku wprowadzać do ogródka nowe gatunki, aby przyczynić się, choć trochę do ochrony trzmieli i pszczół, które w szybkim tempie giną.
Z przykrością stwierdzam, że niegdyś tak dużo pszczółek i trzmieli odwiedzało mój ogród a teraz można je policzyć na palcach ręki, dlatego posiałam w tym roku słoneczniki ozdobne, nasturcje i nagietki. I do nich rzeczywiście zlatują się trzmiele, co bardzo cieszy moje oko.
Na działce poprosiłam męża, aby w starym pniu drzewa śliwkowego nawiercił otwory dla owadów. Sama widziałam jak w jeden z otworów weszła pszczółka, a potem za kilka dni otworek został zamurowany, nie wiem czy to ona czy inny owad to zrobił, ale obserwowałam go i po paru tygodniach zauważyłam, że otwór został otwarty, więc coś z niego wyszło. Fajne uczucie :D
Weszłam ostatnio na stronę pomagamy pszczołom gdzie zakładało się wirtualny ogródek było tam kilka pytań, na które trzeba było odpowiedzieć, końcowe brzmiało:

Jak przekonasz przyjaciela, aby zaczął chronić pszczoły?
Ja zrobiłabym tak:

Zanim bym zaczęła przekonywać przyjaciela, co do ochrony pszczół zadałabym mu na pewno wiele pytań jednym z nich byłoby: Czy ważna jest dla niego przyszłość i zdrowie jego dzieci? Podejrzewam, że odpowiedź była by: Jest to rzecz najważniejsza. Zaprosiłabym go wtedy na spacer po ogrodzie.
Przeszlibyśmy się pomiędzy drzewami w sadzie, poczęstowałaby się jabłkiem zerwanym prosto z drzewa, minęlibyśmy krzewy malin i jeżyn zrywając kilka dla poczucia tego wspaniałego smaku. Dotarlibyśmy do ogrodu pełnego kwiatów, pokazałbym mu gdzie umieściłam domek dla trzmieli i innych pożytecznych w ogrodzie owadów. Spacerując tak po ogrodzie powiedziałabym, że tęskniłabym za szumem i buczeniem pszczół, że nie wyobrażam sobie nie widzieć tego owada przelatującego z kwiatka na kwiatek zbierającego pyłek.
Nie chciałabym, aby nasze dzieci nie mogły doświadczyć tego samego uczucia.
Czy dla takich chwil nie warto chronić pszczoły? To przecież dzięki nim możemy smakować owoce prosto z naszego ogrodu. Niech nasze dzieci też mają taką szansę.
Wiem, że ludzie są dzisiaj bardzo zabiegani, ale uważam, że powinni przystanąć na chwilę, rozejrzeć się w około i posłuchać, może niektórym uda się przebudzić tak jak i mi się udało.
To na tyle. Dzisiaj bardzo długi post, ale pisząc go ulżyło mi trochę. W sumie notatnik po to jest, aby notować w nim wszystko, co przyjdzie do głowy. Teraz kilka zdjęć z kwitnącymi roślinami z mojego ogródka.
Pozdrawiam serdecznie
Tytułowe bukieciki










Domki dla owadów w pniu starej śliwki



Śniegukiczkę bardzo lubią odwiedzać pszczoły










1 komentarz:

  1. Piękne kwiaty ... bardzo pełny ogród.
    Widzę blog ma krótki czas, nie? Zaczęliśmy publikować na blogu w tym roku, jesteśmy kwiaciarnie w Hiszpanii. I zapraszamy do odwiedzenia i / lub komentarz na blogu kiedy tylko chcesz.
    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń